Przejdź do treści

Wiem, jak to jest. Ten moment, kiedy stajesz przed obiektywem i nagle czujesz każdy centymetr swojego ciała. Ręce wydają się za długie, nogi zbyt krótkie, uśmiech staje się wymuszony, a w głowie huczy tylko jedna myśl: „nie umiem tego robić”. Chcę Ci coś powiedzieć – ja też to czuję.

Mogłoby się wydawać, że fotografka przed aparatem czuje się jak ryba w wodzie. Prawda jest jednak taka, że nie zawsze tak jest. Ja też bywam niepewna swojego profilu, też walczę z pokusą kontrolowania każdego gestu, z kompleksami i często zastanawiam się, co zrobić z dłońmi. Może Cię zaskoczę, ale mimo tego że mam w swoim archiwum sporo pięknych, zaplanowanych zdjęć, to najbardziej lubię siebie na tych, na których widać, że zupełnie odpuściłam. Najbardziej poruszają mnie kadry, gdzie przestałam udawać i poczułam, że w końcu mam przestrzeń, by po prostu być sobą. Kiedy widzę na zdjęciu tę dziewczynę ze śmieszną miną i wiem, że to naprawdę ja – bo ktoś mnie właśnie rozśmieszył, bo coś się wydarzyło poza kadrem, bo na moment zupełnie zapomniałam o kontroli.

Mogłoby się wydawać, że fotografka przed aparatem czuje się jak ryba w wodzie. Prawda jest jednak taka, że nie zawsze tak jest. Ja też bywam niepewna swojego profilu, też walczę z pokusą kontrolowania każdego gestu, z kompleksami i często zastanawiam się, co zrobić z dłońmi. Może Cię zaskoczę, ale mimo tego że mam w swoim archiwum sporo pięknych, zaplanowanych zdjęć, to najbardziej lubię siebie na tych, na których widać, że zupełnie odpuściłam. Najbardziej poruszają mnie kadry, gdzie przestałam udawać i poczułam, że w końcu mam przestrzeń, by po prostu być sobą. Kiedy widzę na zdjęciu tę dziewczynę ze śmieszną miną i wiem, że to naprawdę ja – bo ktoś mnie właśnie rozśmieszył, bo coś się wydarzyło poza kadrem, bo na moment zupełnie zapomniałam o kontroli.

To doświadczenie bycia po drugiej stronie pozwala mi lepiej Cię zrozumieć. Dzięki temu wiem, że najważniejsze w tym wszystkim nie jest „perfekcyjne pozowanie”, ale to, czy po prostu poczujemy się ze sobą swobodnie. Dlatego dla mnie sesja to nie jest moment, w którym musisz udawać kogoś, kim nie jesteś. Chciałabym, żeby to był czas, w którym możemy wspólnie odpuścić to myślenie o tym, „jak wyglądam”, a skupić się na tym, „jak się czuję”. Niezależnie od tego, czy planujemy naturalne kadry, czy nieco bardziej ekspresyjną, artystyczną wizję – droga do dobrego zdjęcia zawsze jest ta sama. To zaufanie.

Może się wydawać, że odpuszczanie to brak kontroli, ale dla mnie to wolność. Ten krótki ułamek sekundy, kiedy przestajesz zastanawiać się nad pozą, a zaczynasz po prostu… być. Wtedy dzieje się to, co najcenniejsze. Zamiast o profilu czy ułożeniu włosów, zaczynasz myśleć o tym, jak pachnie główka Twojego dziecka, jak bezpiecznie jest wtulić się w ukochane ramiona albo jak uwalniający jest nagły wybuch śmiechu.

Kiedy tak razem przez to przechodzimy, a ja pomagam Ci odnaleźć tę swobodę, zaczynam dostrzegać te wszystkie detale, których nie da się wyreżyserować: Twoje przymknięte powieki, gęsią skórkę na ramionach czy ten jeden niesforny kosmyk włosów, który opada Ci na twarz i to, jak go odgarniasz. Wtedy przestaję widzieć tylko kadr. Zaczynam szukać Twojego spokoju i uważności. Szukam świata ukrytego w Twoim spojrzeniu i tych wszystkich drobiazgów, które budują opowieść o Tobie i Twoich bliskich.

Wiem, że każda z nas potrzebuje czasem spojrzeć na siebie czyimiś, życzliwymi oczami – tak po prostu, bez tego surowego krytyka, którego zwykle nosimy w głowie. Chciałabym, żebyś po naszym spotkaniu nie tylko miała pamiątkę w postaci pięknych zdjęć, ale przede wszystkim poczucie, że to był po prostu dobry czas.

Chcę, żebyś czuła się dobrze.

Zanim w ogóle dotknę aparatu, chcę Cię poznać. Chcę, żebyś poczuła, że przy mnie możesz po prostu zamknąć oczy i być sobą. Usiądźmy z herbatą, pogadajmy o wszystkim i o niczym – tak, by powstała między nami swobodna przestrzeń, zanim zaczniemy tworzyć Twoją historię. Podczas sesji będę obok – czasem poprowadzę Cię przez każdy ruch, a czasem będę tylko cicho obserwować, by wydobyć z Ciebie to, co najpiękniejsze. Tylko w takiej atmosferze zdjęcia będą naprawdę Twoje.

Zostawiam Cię z tą myślą i wysyłam moc uścisków.

Joasia

Chcę, żebyś czuła się dobrze.

Zanim w ogóle dotknę aparatu, chcę Cię poznać. Chcę, żebyś poczuła, że przy mnie możesz po prostu zamknąć oczy i być sobą. Usiądźmy z herbatą, pogadajmy o wszystkim i o niczym – tak, by powstała między nami swobodna przestrzeń, zanim zaczniemy tworzyć Twoją historię. Podczas sesji będę obok – czasem poprowadzę Cię przez każdy ruch, a czasem będę tylko cicho obserwować, by wydobyć z Ciebie to, co najpiękniejsze. Tylko w takiej atmosferze zdjęcia będą naprawdę Twoje.

Zostawiam Cię z tą myślą i wysyłam moc uścisków.

Joasia

Za możliwość bycia po tej drugiej stronie obiektywu i te piękne kadry dziękuję Oli (Słomiane Kadry), Martynie (Czulemomenty.fotografia), Edycie (Edyta fotografuje) oraz Kasi (Katarzyna Szymkowiak) Dziewczyny, jesteście wspaniałe!

Zdjęcia powstały podczas projektu „Ja też” Pani Woźnej.